DIY Mocno odżywczy krem do rąk z masłem oliwnym i waniliowym

Witajcie!
Jakieś 2 tygodnie temu skończył mi się krem do rąk i zupełnie nie miałam czasu aby coś fajnego ukręcić. Ręce niestety odpokutowały to rozstanie z nawilżeniem. W pracy mam koszmarne wręcz mydło do rąk i już po jednym użyciu dłonie wręcz błagają o jakąś ochronę. Zawzięłam się i w pół godziny ukręciłam taki kremik.




Co potrzebujemy do jego wykonania:

Faza olejowa:
4% masło waniliowe
6% masło oliwne
4,2% emulgatora GMS
2,5% emulgatora MGS
2,3% alkoholu cetearylowego
15% olej z ostropestu

Faza wodna: 
2% d-pantenolu
2% propanediolu
2% ekstrakt z oczaru
59% woda z konserwantem FEOG

Faza dodatków:
3 krople kwasu mlekowego
10 kropli olejków eterycznych

Oba masełka dostałam kiedyś jako upominek w konkursie od BLISKO NATURY. 



Bardzo się cieszę, że mogłam je wypróbować. Resztę składników podlinkowałam w recepturze. :)

Szybciutko opiszę Wam dlaczego zdecydowałam się na taki, a nie inny skład. 
  • Masło waniliowe ma działanie nawilżające, zmiękczające i przeciwzapalne. Ze względu na rozkład kwasów tłuszczowych masło waniliowe działa też osłonowo na skórę, a dzięki zawartości polifenoli, zwalcza wolne rodniki. 
  • Masło oliwne ma właściwości nawilżające i wygładzające. Pobudza skórę do regeneracji. Ma porównywalne działanie do masła shea. 
  • Olej z ostropestu ma silne działanie antyoksydacyjne. Stymuluje produkcję kolagenu i elastyny.
  • Ekstrakt z oczaru nawilża i tonizuje. Działa ujędrniająco oraz poprawia ukrwienie. Przyspiesza odnowę keranocytów. 
  • Propanediol zatrzymuje wodę i silnie nawilża skórę. Zwiększa skuteczność środka konserwującego. Ułatwia też rozpuszczanie ekstraktów roślinnych. 
  • D-pantenol z kolei poprawia nawilżenie, działa przeciwzapalnie, pomaga leczyć drobne rany. 
Robi się go dość szybko. Po zdezynfekowaniu wszystkich utensyliów, w kąpieli wodnej podgrzewamy fazę wodną oraz fazę olejową, ale bez oleju z ostropestu. Gdy osiągną temperaturę 60-70 stopni (faza wodna zacznie dymić, a masła i emulgatory się rozpuszczą), wyciągamy obie zlewki, do fazy olejowej dolewamy olej z ostropestu, a następnie całą fazę olejową stopniowo przelewamy do fazy wodnej cały czas mieszając spieniaczem. W miarę stygnięcia, krem zacznie gęstnieć. Na koniec dodajemy parę kropli kwasu mlekowego dla ustalenia pH (u mnie pH 5) oraz olejki eteryczne wg upodobania.



Odnośnie samego odczucia - krem momentalnie się wchłania, lecz ze względu na sporą zawartość fazy tłuszczowej, pozostawia delikatny tłusty film. Mnie to zupełnie nie przeszkadza. Powiem Wam, że już po 2 dniach stosowania, zauważyłam sporą różnicę w stanie dłoni. Po fakcie pomyślałam, że mogłam dodać jeszcze gliceryny, ale w takim razie mam pretekst by ukręcić wersję glicerynową. 

Jak Wam się podoba mój DIY? Macie jakiegoś gotowego ulubieńca do pielęgnacji dłoni? A może tak jak ja, wolicie kremik DIY?
Pozdrowionka!!!

NowszeWpisy StarszeWpisy Strona główna