Pomarańczowy balsam z masłem kakaowym, shea i olejem arganowym ze sklepu Blisko Natury

O tym,że warto polować na promocje wie każdy. Mnie parę miesięcy temu udało się upolować w sklepie BLISKO NATURY moje 2 ulubione masła - kakaowe i shea nierafinowane - w zawrotnej gramaturze 400 g i łącznej cenie 48 zł. 


We wrześniu z kolei kupiłam 50 ml oleju arganowego BIO za jedyną złotówkę! Wierzycie??? Zachęcam Was do odwiedzenia strony sklepu. Wystarczy kliknąć na obrazek poniżej. Jestem pewna, że znajdziecie tam coś ciekawego dla siebie.


Długo zastanawiałam się czy nie ukręcić olejowe masło do ciała z tak zacnych składników, ale ostatecznie padło na mocno nawilżający balsam o zapachu pomarańczy.

Oto czego potrzebujecie:

Faza olejowa 34%:
  • masło kakaowe - 7%
  • masło shea - 7%



  • olej arganowy - 10%
  • emulgator MGS - 3%
  • monostearynian glicerolu - 2%
  • kwas cetearylowy - 5%

Faza wodna 64%:
  • woda jakości farmaceutycznej - 52%
  • sorbitol - 5%
  • gliceryna - 7%
Faza C:
  • keratyna - 2%
  • konserwant FEOG (u mnie 8 kropli na każde 50 g kremu)
  • olejek eteryczny słodka pomarańcza - wedle uznania (u mnie 10 kropli na 50 g)


Wierzcie lub nie, ale jak ma się już sprawdzony przepis, wystarczy poświęcić 20 min i mamy wspaniały balsam, przy którym inne sklepowe specyfiki zwyczajnie się chowają!

Po uprzednim zdezynfekowaniu wszystkich akcesoriów, pojemników, mieszadeł (ja robię to Mikrozidem), zaczynam od podgrzania fazy wodnej w jednym naczyniu, a olejowej bez oleju arganowego w drugim. Gdy masła i emulgatory się rozpuszczą, przestaję podgrzewać fazę olejową i czekam około 30 sekund, po czym dolewam olej arganowy i całą fazę olejową wlewam do podgrzanej fazy wodnej i miksuję (spieniaczem do kawy lub mikserem). Po około minucie nasza mikstura zacznie przypominać krem, wtedy dodaję całą fazę C (FEOG można dodać bezpośrednio do fazy wodnej - są 2 szkoły) i dalej miksuję. Krem prezentuję się tak:


Chodź na zdjęciu wygląda na dość "lejący", po roztarciu konsystencją bardziej przypomina typowe masło do ciała. Zresztą tak duży skład procentowy fazy olejowej musi robić swoje. :-)


Masełko przepięknie pachnie, wspaniale nawilża i natłuszcza. Jest idealne na tą porę roku. Gwarantuję Wam, że użyte masła i olej arganowy działają cuda. Macie popękaną skórę dłoni, suche łydki czy pięty - nic lepszego nie znajdziecie.


Jednocześnie zapraszam do odwiedzenia sklepu Blisko Natury. W tej chwili widziałam fajne promocje na małe zestawy masełek. Ja już chyba wiem, co zażyczę sobie na prezent świąteczny... :-)

Ekoholistka


NowszeWpisy StarszeWpisy Strona główna